Narwana Kobieta
BamBam, Park Ji Min
- Mówi się... - Jimin zaczęła w końcu po dłuższej chwili ciszy między nimi. BamBam popatrzył na nią w oczekiwaniu na ciąg dalszy. - że kobieta jest słabsza i delikatniejsza od faceta, nie? - odrzuciła włosy do tyłu, obracając głowę w stronę swojego chłopaka, w celu przeanalizowania jego nadchodzącej odpowiedzi. Patrzył na nią podejrzliwie, a jednak odpowiedział.
- No bo tak jest. - wzruszył ramionami. Stali na korytarzu w ich gimnazjum, tym obok szatni. Tam najczęściej nikogo nie było i mogli pobyć sobie chwilę sami.
- Czyli w razie czego będziesz nas bronił?
- Oczywiście.
- Ale--
- Ale generalnie unikajmy Wrazieczego. - przerwał dziewczynie w pół słowa, chcąc uciąć już tą wymianę zdań, która ewidentnie zapowiadała się na bezsensowną i jeszcze pewnie zakończyłaby się kłótnią.
- Ale nie chciałbyś być dla mnie... Brusem Łilisem? Albo jakimś innym Dżakim Czanem, albo Brusem Li? - uniosła brwi, jakby chciała go tym zachęcić do odpowiedzi twierdzącej.
- Wiesz, ja to taki bardziej Woody Allen. - bąknął.
- Wieeem, ale... - odwróciła znowu głowę przed siebie. - ... ale nie masz takiego marzenia, żeby być... Rambem?
- Rambem, to ja mogę być u ciebie w domu. - uniósł brwi w górę. - Natomiast w ciemnym szkolnym korytarzu, to ja jestem tylko BamBam.
W pewnym momencie obok nich przeszło dwóch wysokich chłopaków. Na pierwszy rzut oka było wiadome, że należą do tych, z którymi się nie zadziera. A już na pewno nie, jeśli nie masz pod rękawami swojej białej koszuli z krawatem kilku bicków.
Z początku wcale nie zwracali uwagi na parę, stojącą obok nich. Wyciągnęli po papierosie i spokojnie zapalili, rozmawiając o jakichś grach. Bam, więc nawet nie myślał się spinać.
- Frajerzy, ja pierdzielę... - a jednak bardzo szybko nastąpił zwrot akcji! Piętnastolatek zestresował się w mgnieniu oka, wytrzeszczając swoje własne jak wiewiórka, którą ktoś kopnął z całej siły w tyłek. - Ale ubrani, ja nie mogę, zobacz... - Jimin mierzyła wscodzącą Koreańską gangsterkę pogardliwym wzrokiem.
- Ciszej, bo nas usłyszą... - syknął, ściskając mocniej jej rękę.
- Bardzo dobrze, niech słyszą. - niebezpiecznie podniosła głos. - Takie mają tępe ryje...
I wtedy już tępe ryje usłyszały dokładnie.
- Nawet się nie zorientują, że o nich mówię! - walnęła, patrząc się jednemu z nich prosto w oczy. - Co się gapisz, pajacu?
- Co ty robisz? - Bam, pociągnął ją za rękę, patrząc z przerażeniem na zakapturzonych chłopaków.
- Ty, laska... - zaczął ten wyższy. - ty do nas to mówisz?
- Do was, kloce. - odwróciła wzrok z zażenowaniem.
- Wiesz, co? Lepiej sobie stąd chodźmy. - zaproponował BamBam, ciągnąc Jimin w stronę wyjścia, jednak ta go zatrzymała.
- Co, ty się boisz? - zapytała, niby zdziwiona... Pewnie, że się boi, to jest Bam! - Kochanie, ty ich przerastasz. Wykształceniem, obyciem, kulturą... - chłopak bladł na twarzy coraz bardziej. - To szmaciarze są!
Chwila. Dlaczego nie czuł bicia swojego serca? Co jest? Halo, Bam! Żyyyyj!!!!
Chłopaki obrócili się do nich swoimi wkurzonymi przodami.
- Co jest, kuźwa? - warknął niższy, nie wiedząc, co właściwie się dzieje.
- Ty słyszałeś to bydło? Słyszałeś, jakie bydło? - pewna siebie Jimin, wskazała na nich ręką, patrząc na swojego chłopaka. Albo raczej chłopczyka.
- Ja pierdzielę... co za... - zarechotała - Zobacz, patrz, jak się ubrał, paaatrz... - zmierzyła wzrokiem niższego gangstera. - Pomidor! - skomentowała jego czerwoną bluzę i trampki do koloru. Zaśmiała się głośno. - Się wygolił, ty...
Kiedy już się przestała śmiać, odwróciła lekko głowę w stronę Bam'a.
- Zobacz na drugieegooo.... - piętnastolatek tak się spiął, że nie był w stanie się ruszyć, więc czego ta kobieta od niego wymagała?! - Zobacz drugiego... Tylko przez chwilę, tak przez sekundę, no popatrz...
Chłopak zerknął na niego, ale, to co zobaczył wcale go nie usatysfakcjonowało, więc ponownie odwrócił głowę w drugą stronę, jeszcze bardziej przerażony całą sytuacją. Jego dziewczyna jednak miała zupełnie inne odczucia, co poznał po jej głośnym śmiechu, jakby na prawdę zupełnie się nie bała, a nawet bawiło ją to...
- Ja pierdzielę, ale ryj! Ty widziałeś? Hahaha! Ja nie mogę... Normalnie Dżastin Biber! - zawołała, patrząc mu prosto w oczy. - Tylko morda nie ta... Normalnie identyko, tylko że... - zarechotała po raz kolejny, chowając twarz w trzęsącym się ramieniu swojej dziewczyny, ZNACZY chłopaka, chłopaka. - Jaką on ma kurtkę, ja nie mogę! - mruknęła, do niego, jakby zupełnie nie widziała, że zaraz się odwodni przez to pocenie.
Obróciła się znowu do nich przodem.
- Hał hał hał hał hał! - zaszczekała basem. Tak, Park Jimin jest wokalistką, ma bardzo szeroką skalę głosu! - Przepraszam, ja byłam wczoraj w zoo, ale ja chyba nie wróciłam!
- Zamknij się! Zamknij się! - Bam już nie wytrzymał. Wyrwał jej się, cofając o da kroki w tył z błaganiem, by już nic nie mówiła.
- Co? Ja mam się zamknąć?! - zapytała zaskoczona. - Może niech oni.. Może niech oni się w końcu zamkną! - z oburzeniem wskazała na wkurzoną gangsterkę ręką. - E! Zamknijcie mordy! - zawołała, unosząc ramiona prawie tak wysoko jak ci dwaj. - Bo jak się BamBam wkurzy, to macie taki wpierdziel...
Czerwony badass zaśmiał się ze złości.
- Zabiją mnie... - jęknął cicho piętnastoletni imigrant z Tajlandii.
- Yah! To ty jesteś ten BamBam? - krzyknął wyższy.
- Nieee... - zaśmiał się nerwowo chłopaczek. Dziewczyna z zaszkoczeniem, popatrzyła na swojego chłopaka, łapiąc go znowu pod rękę.
- Nie, no przecież, dlaczego ty kłamiesz? To jest BamBam! To jest Bammie, tylko ma cykorię. - oznajmiła pewnie i odwróciła się w jego stronę. - Bam, przestań się bać! Przestań się bać, uwierz w siebie, słuchaj, zrobisz im awaszi i ich załatwisz! - powiedziała, obracając się znowu w ich stronę.
- Ale ja umiem tylko suszi... - mruknął cicho za jej plecami.
- Któy pierwszy do Bam'a frajer?! - zapytała, a gdy ci rzucili się na chłopaka, uciekła na bok.
- Frajerze? Frajerze,twoja dupa nas wkurza! - warknął, przyciskając go do ściany.
- Ja.. ja was bardzo przepraszam za moją dupę... - wymamrotał ostatkiem sił.
- Bammie! Bammie, wyjedź mu z bańki!!! - krzyczała Park, wiernie dopingując swojego faceta.
- Dzięki za podpowiedź... - mruknął wysoki badass i zamachnął się, uderzając piętnastolatka czołem w to jego, przez co przerażony nastolatek osunął się po ścianie w dół i stracił na chwilę przytomność.
- Nie, no chłopaki, teraz to już przesadziliście... - mruknęła, widząc swojego supermena leżącego na podłodze. Ale nie poddawała się! Ktoś musiał... - Bammie!!! Wstawaj!!! Bierz się za małpiszona, a potem za pedzia! Już!
Chłopcy i tak już wyprowadzeni z równowagi, popatrzyli na siebie nawzajem. Pomidorek, zdezorientowany zamrugał szybciej i wskazał palcem na siebie.
- Ona na mnie powiedziała "pedzio"?
Przez krzyki dziewczyny Bam zdążył się ocknąć, mimo, że czas nie był na to odpowiedni.
- Nie wiem, ale wiem na kogo powiedziała "małpiszon", dawaj tego frajera!
Gangsterzy z gimbazy podnieśli tajlandczyka i wyładowali na nim całą swoją frustrację, podczas gdy Min krzyczała głośno:
- CWE! LE! CWE! LE! CWE! - i tu dostała z otwartej dłoni w czoło od jednego z chłopaków, kiedy ją akurat wymijali, przez co zamarła na moment z odchyloną do tyłu głową.
- Kobietę??? - wyprostowała się. - Kobietę, tak?! - warknęła, podchodząc do pobitego Bam'a. - Bammie! A on mnie uderzył... - zajęczała niczym pięciolatka.
- Co ty powiesz... - bąknął słabym głosem, patrząc na nią morderczym wzrokiem.
- No, że on mnie uderzył...
- Wiesz, nie widziałem, byłem zajęty.
- Oczywiście. Ty sobie leżysz, a mnie biją...
_____________________________
Hejo!
Od razu piszę, że pomysł na ten szot nie jest mój,
skopiowałam kabaretowi Hrabi ze skeczu o tym
samym tytule, co en post. Oglądałam go dzisiaj
i prawie posikałam się ze śmiechu! Gorąco polecam,
też powinniście obejrzeć! Pani Aśka jest moją idolką
jest genialna! Miłego długiego weekendu! :3
KLIKNIJ, BY OBEJRZEĆ SKECZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz