poniedziałek, 5 września 2016

To nie ja. [#5]

Nieładnie


Wrócili z miasta, kiedy słońce kąpało się już do połowy w oceanie. Spotkaliśmy ich wtedy po drodze do pawilonu, ja z chłopcami wracaliśmy z plaży, a oni szli z drugiej strony. W każdym razie do domu weszliśmy jako pierwsi my. Od razu zajęłam się rozdzielaniem kolejek do łazienki, żeby jakoś rozładować emocje.
- Dobra, ludzie! Czas na myju myju, i do spania. Misiek, ty pójdziesz pierwszy, bo myjesz się najszybciej. Potem młody... - Wskazałam palcem na Eustachego. Byłam okropnie zdenerwowana, dlatego mówiłam głośniej i szybciej niż zwykle.
- Ja nie muszę - bąknął na moje słowa piętnastolatek, który rozkładał się właśnie na swoim łóżku.
- A to dlaczego? - zapytałam, łapiąc się pod boki.
- Kąpałem się na plaży, ile razy dziennie mam wchodzić do wody? Jeszcze mi skóra odpadnie, i co? - Uniósł w górę brwi, patrząc w moim kierunku.
- O to się nie martw - Posłałam mu sarkastyczny uśmieszek. - Prędzej ci paznokcie od brudu odpadną niż skóra! – stwierdziłam z sarkazmem. Misiek w tym czasie wychodził właśnie z pokoju. Kiedy powiodłam za nim wzrokiem, w tamtej chwili na korytarzu pojawiły się szczęśliwe Jieun i Haneul, a zaraz za nimi Daehyun, którego spojrzenie spotkało się z moim niemal od razu. Dlatego ja niemal natychmiast odwróciłam się w stronę Hyuk'a i pomogłam mu zdjąć jego maleńkie trampki z nóg.
- Hej, mały, pójdziesz się myć zaraz po Miśku, okej? - zapytałam z uśmiechem, a zmęczony chłopiec pokiwał głową.
- Nikka, jak się czujesz? - spytał, niepewnym tonem Daehyun.
- Normalnie - odparłam chłodno, kontynułując rozwiązywanie sznurówek siedmiolatka.
- Chcesz o tym porozmawiać?
- Nie - odpowiedziałam szybko. Szybciej niż by chciał. Słyszałam jak wypuszcza z płuc powietrze i mruczy pod nosem ciche "okej". Pewnie później będzie zawracał mi głowę. Och, powinnam szybko się umyć i wpakować pod kołdrę, żeby już się mnie nie czepiał.
- Noona, czy ja mogę iść spać bez kąpieli, jak twój brat? - zapytał syn Jieun, przecierając oczka ze zmęczenia.
- Nieee, mój drogi. Ty musisz być czyściutki - powiedziałam, tarmosząc jego czarne włosy. - Chodź, pójdziemy do mamy. Musisz jej jeszcze dzisiaj opowiedzieć jaki wielki zamek zbudowaliśmy.
Złapałam chłopczyka za rękę i zaprowadziłam do trzyosobowego pokoju sypialnego. Jieun już przygotowywała rzeczy Haneul i Hyuk'a do kąpieli. Daehyun z kolei siedział na dolnym materacu jedynego łóżka piętrowego w pomieszczeniu, czesząc włosy swojej córki, która siedziała mu pomiędzy nogami. Plecy miała idealnie wyprostowane, a oczy na wpół przymknięte. Wyglądała na równie zmęczoną, co jej mały braciszek.
- Przyniosłam wam dziecko - mruknęłam, stojąc za rękę z chłopcem, w drzwiach. Kobieta oderwała się od swojego zajęcia ipodeszła do nas.
- Och, dziękuję - powiedziała, uśmiechając się do mnie, na co ja odpowiedziałam lekkim, nie dość szczerym uniesieniem kącików ust w górę. Ale gdy tylko przeniosła spojrzenie na siedmiolataka, odwróciłam głowę w inną stronę, ze zniecierpliwieniem wypisanym na twarzy. - Omo, mój synek jest taki zmęczony. Musimy cię szybko wykąpać i położyć spać - powiedziała, kucając przed nim i ujmując jego pulchną twarzyczkę w dłonie.
No najlepiej. Wcisnąć dzieciaka obcemu pod opiekę, a wieczorem tylko wykąpać i uspać. A gdzie tu wspólne spędzanie czasu?
Popatrzyłam w dół na tych dwoje i westchnęłam.
- Ani, Jieun-shi, Hyuk chciał ci opowiedzieć, co dzisiaj robiliśmy - wtrąciłam się, zwracając na siebie przez sekundę wzrok matki. - Prawda, młody?
- Tak. Mamo, wiesz? Byliśmy w lesie. Nikka-noona opowiadała nam o dziwnych zwierzętach z Polski, które żyją w lesie. I jeden pies na plaży wyglądał prawie tak jak te z jej opowieści! - mówił z przejęciem, mimo zmęczenia.
- Waaa, niesamowite~ - Jieun uśmiechnęła się szeroko, ale po chwili przeniosła wzrok na drzwi od łazienki, które otworzył Michał, wychodząc z niej w samym ręczniku, przewiązanym w pasie. - Dobrze, synku, resztę opowiesz mi podczas kąpieli. - powiedziała, podnosząc się i zabierając jego drobną rączkę z mojej dłoni. - Haneul, kochanie, chodź.
Dziewczynka posłusznie wstała, zabrała swoje i matki rzeczy z szafki, które wcześniej przygotowała i wyszli w trójkę na korytarz. Widziałam kątem oka, jak Dae wstaje ze swojego miejsca i idzie w moim kierunku, dlatego wprawiłam szybko swoje nogi w ruch i wyszłam z pokoju, zaraz za Jieun. Taaak bardzo chciałam uniknąć tej rozmowy. Niestety - poczułam nagle, jak ręce chłopaka spoczywają na moich ramionach, a on wciąga mnie z powrotem do pokoju.
Westchnęłam głęboko, patrząc, jak zamyka drzwi od środka i obraca się przodem do mnie. Ta sytuacja miała przebiegać według starego, sprawdzonego schematu. Ja z moimi złymi emocjami winnam być wredna i oschła, a on przepraszać (zawsze przepraszał, nawet, kiedy niczemu nie zawinił), miał być słodki, kochany, obiecywać poprawę, a ja mu jak zwykle uwierzyć i po czasie udawania twardej, znowu go przytulić i wszystko wybaczyć. Jestem taka miękka... jestem mniej twarda niż on, chociaż może ciężko w to uwierzyć. Koreańczycy w swojej naturze mają pamiętliwość i upór. Nas łatwiej przekupić. Zwłaszcza mnie. Zwłaszcza jemu.
- Nikka, to nie moja wina, że tak się przeciągnęło - zaczął, półgłosem, tak, by nikt nas nie usłyszał przez cienkie ściany pawilonu. Zacisnęłam usta w wąską linię i słuchałam jego wyjaśnień. - Na prawdę chciałem spędzić ten czas z tobą. Kiedy poszłaś wtedy z placu zabaw, miałem zamiar od razu wracać, ale Haneul bardzo chciała iść do wesołego miasteczka. Powiedziała mi, że jestem najlepszym tatą na świecie, Nikka... - położył mi ręce na ramionach, a ja odwróciłam wzrok, przygryzając dolną wargę. Chciałam w ten sposób powstrzymać łzy, które usilnie pakowały mi się do oczu. - Wiesz jak to jest usłyszeć coś takiego od swojej córki? - zapytał z uśmiechem, który stopniowo malał, kiedy ponownie wbiłam w niego spojrzenie. Przełknęłam ślinę, czując jak po policzkach ciekną mi łzy.
- Nie wiem - szepnęłam, patrząc mu prosto w oczy. Zalany łzami obraz nie pozwalał mi dostrzec jego twarzy, dlatego nie było większego sensu się w nią wpatrywać. Odwróciłam głowę. - Nie wiem, Daehyun-ah[1], nie wiem - mówiłam, płacząc coraz mocniej. - Przepraszam, że tego nie rozumiem, nigdy nie miałam dziecka. Przepraszam, że nie potrafię cieszyć się tym razem z tobą... Chciałabym być lepszą dziewczyną, ja...
- Przestań - przerwał mi, przyciągając do siebie i przytulił mnie mocno. - doskonale wiesz, że jesteś najlepszą dziewczyną, jaką w życiu spotkałem.
- Ale to za Jieun wyszedłeś... To z nią masz dziecko... - szlochałam, mocząc mu koszulkę. Czułam się jak najgorsza pokraka, której on jedynie łaskę okazywał. Czułam się niczym w porównaniu do pięknej, dojrzałej i odpowiedzialnej Song Jieun.
- I nie żałuję tego tylko i wyłącznie ze względu na Haneul - powiedział, głaszcząc moje włosy. - Jieun nie jest ani w połowie tak dobra jak ty. Jedyne, co mi się z nią kojarzy poza Haneul, to ból i ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
- Przepraszam... - zacisnęłam mocniej powieki i palce na jego koszulce.
- Nie przepraszaj. - Odsunął mnie delikatnie od siebie i ujął moje policzki w dłonie, ocierając je kciukami z łez.  - to nie ty mnie zdradziłaś. Jesteś najlepsza, Weronika. - Uśmiechnął się do mnie. Po chwili poczułam jego miękkie usta, które całują moje czoło i po raz kolejny zostałam zamknięta w pełnym miłości uścisku.
Powoli się uspokajałam, w ciszy, wtulona w pierś swojego chłopaka. Rytm bicia jego serca był dla mnie wyciszający jak kołysanka.

»

Wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi i oparłam się o nie plecami.
A może ja mam okres?, pomyślałam z westchnieniem. Bo niby od kiedy ze mnie taki płaczek? Przecież to nie moja wina, że ich rodzina jest rozbita. To nie moja wina, że nie wiem, jak się czuje Dae jako ojciec. Nigdy się wprawdzie nie dowiem, zważając na to, jakiej płci prziszłam na świat... ale mniejsza. Nie powinnam się też przejmować tym, że Jieun wtyka swój nos wszędzie gdzie się da. Przecież już nie kocha Daehyun'a. Ma męża, prawda?
Prawda, idiotko! Jak możesz myśleć, że zamężna kobieta kocha innego faceta niż swojego męża?!
- Ugh, głupia... - mruknęłam, kręcąc na boki głową. Odbiłam się od drzwi i w celu udania się do swojego pokoju, przeszłam obok zamkniętej łazienki. I wtedy, mimo szumu wody, usłyszałam głos Jieun.
Wiem, panie Boże, że nie powinnam podsłuchiwać, ale... ty też słyszałeś to co ja???
Cofnęłam się o kilka kroków i nadstawiłam ucha. Dałabym sobie język odgryźć, że powiedziała "musisz częściej zajmować tatę". Przysunęłam się bliżej drzwi i przywarłam uchem do drewna.
- Haneul-ah, powtórz, o co masz zapytać, kiedy Unnie będzie blisko taty? - zmarszczyłam brwi na te słowa.
- "Tato, czy ty jeszcze kochasz mamę?" - powiedziała, ziewając mała dziewczynka, a ja nie wiedziałam, co o tym myśleć. Po co miała pytać swojego ojca o takie rzeczy? Ona ma osiem lat, czy ta kobieta jest normalna?
- A potem? - drążyła mamuśka.
- A potem poproszę, żeby zabrał mnie, ciebie i Hyuk'a na diabelski młyn.
SŁUUUUCHAAAAAAM??!!!



[1] -ah – (kor.) końcówka zdrabniająca imię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz