piątek, 14 października 2016

I hate you so much [#6]




- Jak się czujesz? - zapytał Jackson, dalej wpatrując się we włosy nastolatki, która nie raczyła na niego spojrzeć. W dodatku nie odpowiadała mu znowu. Dlaczego aż tak go to drażniło? - Gwenchanayo*?
Starał się, by jego głos nie brzmiał na zbyt przejęty, ale jednak słyszała w nim tą nutkę zainteresowania. Dlatego też nie miała bladego pojęcia, co o tym myśleć. Tak ją to zaskoczyło, że odebrało jej mowę.
- O-oh.** - skinęła głową, zebrawszy się w końcu w sobie. Po chwili podniosła swój wzrok niepewnie, jednak nie zobaczyła nic, czego mogłaby się spodziewać. Chłopak nawet na nią nie patrzył, tylko słuchał rozmowy Jimin z innymi dziewczynami.
Co to ma być... Dałabym sobie mikrofon rozebrać na części pierwsze, że ten głupek się mną przez chwilę zainteresował... Mam już pewnie omamy... Na pewno.

°

Czuła, że w końcu będzie mogła odpocząć. Bo dla Han Saeryeong robienie tego, czego się na prawdę kocha, jest niczym innym jak odpoczywaniem. Dla niej chociaż mała sesyjka byłaby oderwaniem od monotonii i stresu w pracy. Ale to miała być prawdziwa, porządna sesja z kopytem! Miała pozować do Vogue Korea... Pierwszy raz w życiu dostała okazję bycia modelką w prawdziwym magazynie modowym, w dodatku tak ekskluzywnym! Była tak podekscytowana, że nawet nie myślała zainteresować się, kto będzie jej partnerem, ani chociażby zajrzeć ponownie do koperty i dowiedzieć się, jaki właściwie temat dostała.
Wielka niespodzianka spotkała ją, kiedy przyjechała na plan zdjęciowy i zobaczyła JB, stojącego w specjalnym ubraniu, ładnie uczesanego, z pełnym makijażem na twarzy. Jej wielkie liderskie serduszko zabiło mocniej. Jednak nie miała ona czasu porozmawiać z nim, czy nawet się przywitać. Styliści jeszcze pracowali nad jego wyglądem, a i do samej zainteresowanej podbiegły szybko dwie kobiety, które zaraz się nią zajęły. W międzyczasie dowiedziała się, że ich wspólny temat do zdjęć to wspomnienia pary. Ta wiadomość zadziałała na nią tak jakby ktoś chlusnął jej wiadrem lodowatej wody w twarz.
Jak ona mogła pozować z nim do takiego tematu? Okej, gdyby to był ktokolwiek inny... Dlaczego akurat JB?
Sama nie wiedziała, dlaczego się tak zestresowała. Przecież są przyjaciółmi, prawda? To nic takiego, poprzytulają się, napstrykają parę fotek i będzie po wszystkim.
- Cześć. - powiedział JB, podchodząc do Sae. Stylistka dokonywała jeszcze ostatnich poprawek w stroju dziewczyny, więc ta musiała stać z rękami uniesionymi na wysokości ramion.
- Cześć. - zaśmiała się nerwowo, co zauważyła dopiero po fakcie. Strzeliła sobie za to mentalnego liścia i odchrząknęła, odwracając na moment wzrok od chłopaka.
- Ładnie wyglądasz. - powiedział po chwili ciszy. Saeryeong podniosła swoją głowę z zaskoczeniem, by popatrzeć na niego.
- Ah, dziękuję. - powiedziała z lekkim uśmiechem. Gdyby jej organizm działał podobnie do ChomChom, teraz miałaby twarz czerwoną po cebulki włosów. Na szczęście jej ten problem nigdy nie dokuczał. - Ty też... niczego sobie. - mruknęła cicho, na co JB tylko się do niej uśmiechnął.
Coś dziwnego się z nią działo. Oczywiście, że już kiedyś to czuła, ale w tej sytuacji nie miałoby to najmniejszego sensu. On nie mógł się jej podobać. Nie taki typ mężczyzny zawsze lubiła. Wolała chłopców typu Mark Tuan, czy Jr. Takich, którzy nie boją się okazać odrobiny ciepła swoim dotykiem, albo pokazać po sobie, że się martwią. JB zawsze był twardy, chłodny... Kiedyś Grace porównała go w rozmowie do posągu z marmuru, co w sumie jest bardzo pasującym określeniem dla niego. Saeryeong nigdy nie chciała zakochać się w takim człowieku. Nie przeżyłaby. Ona jest dziewczyną, która potrzebuje miłości, dotyku, uwagi i...
- Auć! - pisnęła, czując jak igła wbija jej się w skórę.
Stylistka posłała jej przepraszające spojrzenie i ukłoniła się nisko.

°

***W czasie wolnym Jang Chommi poszła szukać Choi Youngjae i przypadkiem natknęła się na korytarzu na Mark'a. Uwielbiała tego faceta. Zawsze się tak ślicznie uśmiechał i był okropnie miły. W dodatku uwielbiał skin ship, to takie urocze! Z charakteru był bardzo podobny do Saeryeong.
A propos Saeryeong - rozmawiając z Markiem, dowiedziała się, że sesja, na którą pojechała mogła być tą samą, na którą wybrał się lider GOT7. Tak ją to zaintrygowało, że postanowiła jak najszybciej znaleźć Youngjae i z nim o tym porozmawiać. Pobiegła na trzecie piętro, jak kazał jej sunbae, weszła do rest room'u i z promiennym uśmiechem na twarzy przywitała się z chłopakami. Ci odpowiedzieli jej równie entuzjastycznie i zaprosili, by dołączyła do nich, w przeglądaniu listów od fanów.
Usiadła obok Youngjae, przed kanapą.
- Yaah, coś ty taka podekscytowana? - zapytał, oglądając uważnie błyszczące oczy swojej przyjaciółki. - Koniec kontraktu z Hyungiem (Jackson'em)?
Wspomniany Hyung jedynie podniósł wzrok znad listów, zerknął na Jae i ChomChom, by po chwili wrócić znów do czytania.
- Ani. - pokręciła głową, nawet nie zwracając uwagi na obecność Chińczyka w pomieszczeniu. Przez chwilę chciała zapytać, dlaczego właściwie chłopak tak często wspomina przy niej o Wang'u. Doszła jednak do wniosku, że nie ma ochoty psuć sobie nastroju rozmową o kimś, kogo nie znosi. Sama myśl o nim podnosiła jej ciśnienie. - JB-sunbae. - powiedziała - Pojechał na sesję, prawda?
- Nae, - kiwnął głową, po czym dodał szybko: - ale nie wiem z kim tam pojechał, nie pytaj mnie. Starałem się wczoraj to od niego wyciągnąć, ale wszytko to daremne...
- Aish, nie ważne! - klepnęła go lekko w ramię, a ten popatrzył na nią z zainteresowaniem. - Ja chyba wiem z kim pojechał, powiedz mi tylko jaki mają temat.
- Kto?
- No JB i Saeryeong~
- Mwo? - uniósł brwi w górę, a oczy o mało nie wyskoczyły mu z orbit. - Saeryeo-- - urwał i obrócił się w stronę reszty chłopców. - Yah, słyszeliście? JB pojechał--
Znów urwał, jednak tym razem nie z własnej woli. Piętnatoletnia wokalistka złapała jego twarz w dłonie i obróciła w swoją stronę.
- Cicho, to jeszcze nie jest pewne... - szepnęła, marszcząc brwi.
Youngjae... jak to Youngjae. Z tej odległości byłby w stanie policzyć jej rzęsy. A skoro tak - zastygł w bezruchu, patrząc tępym wzrokiem na dziewczynę. Może nie był aż tak wrażliwy jak Yugyeom, ale jednak urodził się w Korei, a ci ludzie mają to chyba we krwi, by peszyć się przy każdym dotyku. Chociaż "speszony" to może nie najlepsze określenie w tym momencie. Jae wyglądał bardziej, jakby był oczarowany. Tak z resztą też się czuł. A i inni chłopcy to zauważyli. Zwrócili przecież na niego swoją uwagę, kiedy ich zawołał, więc teraz przyglądali się całej zaistniałej sytuacji.
- Aigooo, patrzcie tylko na tych dwoje. - odezwał się Jinyoung z durnym uśmieszkiem na ustach, żując miętową gumę. - Miiiłość rooośnie woookół naaas~
ChomChom na dźwięk melodii z "Króla Lwa", zabrała swoje ręce, układając je na swoich kolanach i odsunęła się od swojego przyjaciela. Younjae uśmiechnął się, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Gdy zachowywała się w ten sposób, wydawała mu się najpiękniejsza na świecie.
- Yah! - Youngjae dostał w głowę czymś miękkim. - Ty gnojku, przestań zjadać ją wzrokiem! - zawołała mamusia zespołu, ze śmiechem. - To, że mówimy na nią czekoladowa [chocolate cake] maknae, nie znaczy, że na prawdę jest z czekolady!
Jae popatrzył po rozbawionych buziach swoich towarzyszy i sam się zaśmiał.
- Ani, jak mógłbym... - westchnął, nie mogąc opanować uśmiechu. - Jesteśmy przyjaciółmi, ok?
- To dlaczego ona się tak zawstydziła? - mruknął Chińczyk, wskazując kopertą na Chommi. Dziewczyna podniosła głowę, posyłając mu mordercze spojrzenie. Jackson odpowiedział jej zawadiackim uśmiechem i powrócił do czytania swoich listów.
- To dlatego, że ona tak już ma po prostu. - wyjaśnił Jae, całkiem swobodnym tonem. - Bardzo łatwo ją zawstydzić, a ty powiedziałeś takie słowa, hyung. - wskazał ruchem ręki na Junior'a.
- Omo, omooo~ Moje serce... - Jr. udał, że ma atak. - Maj fils, maj fils, tak by powiedział Mark, maj fils~
Potem wyprostował się i zaśmiał.
- A właśnie, gdzie jest Mark? - zastanowił się Jinyoung. - ChomChom-ah, widziałaś go może?
- Nie odzywam się do ciebie. - bąknęła, krzyżując ręce na piersi i odwracając się do niego tyłem. Wyglądała jak obrażony pięciolatek. - Zawiodłam się na tobie, sunbae.
- O, wae? - Jr. zaśmiał się.
- Myślałam, że jesteś inny, niż oni wszyscy! - zawołała, odwracając się do niego, co oczywiście zaowocowało kolejną falą śmiechu i buntu najmłodszych. Bo co niby miało to oznaczać? Że oni są jacy?

I oczywiście wyszła z tego jedna wielka udawana kłótnia. Bo jakim tonem by nie mówili, to jednak zawsze się lubili. Co dziwniejsze... Jackson jakoś tak jej nie męczył. Nawet uśmiechnął się raz w jej stronę, ale chyba tylko przez przypadek. W każdym razie skończyło się jednak tym, że Junior palnął przez przypadek coś, co tak speszyło ChomChom, że musiała natychmiast wybiec z pomieszczenia. Zmartwiła tym nieco Youngjae, ale nie mógł nic zrobić. Mimo tego, że chciał za nią wybiec i przytulić mocno, jakoś pocieszyć, to najlepszym wyjściem było w tamtym momencie siedzenie na miejscu. Wolał też nie odzywać się za bardzo, by nie namącić. Cokolwiek by zrobił, zepsułby cały plan, a do tego nie mógł dopuścić.

°

- Dobrze, świetnie! - zawołał z uśmiechem fotograf, wychylając się zza swojego aparatu. - Dzięki, możecie sobie zrobić przerwę.
JB i Saeryeong zeszli z kadru, by pójść do garderoby. Usiedli na kanapie i trwali przez chwilę w dziwnej ciszy. Sae popatrzyła niepewnie na profil chłopaka, a ten widocznie nawet kątem oka tego nie zauważył, bo dalej obserwował wszystko, co znajdowało się przed nim. Odwróciła z powrotem swoją głowę.
- JB, dlaczego zgodziłeś się pozować do tej sesji? - zapytała w końcu, zaskakując go odrobinę.
- Um... Bo, miałem taką ochotę. - wzruszył ramionami, by po chwili spojrzeć na przyjaciółkę. - Dlaczego pytasz?
- Nie lubisz modelingu.
- No to co?
No to co? Nie myślisz chyba, że przyjechał tu specjalnie dla ciebie!, pomyślała.
- No nic, tylko tak się zastanawiam. - odparła ze spokojem. - Co spowodowało, że chciałeś zrobić coś, czego nie lubisz.
Po swoich słowach popatrzyła na niego, napotykając przy okazji jego wzrok. Patrzyła mu w oczy, ale nie mogła z nich nic wyczytać. To niecodzienne. Reszta jego twarzy wyrażała podobne nic. Nie uśmiechał się, nie wyglądał na złego, ani przygnębionego. Nawet nie miał do końca poważnej miny. Po prostu patrzył. Tak zwyczajnie, że prawie przestał wyglądać jak gwiazda. Przez ten moment patrzył jak zwykły, szary człowiek.
Dopiero po pewnym czasie uśmiechnął się lekko i odwrócił wzrok. Han Sae dalej mu się przyglądała. Dlaczego się tak uśmiechał? Powiedziała coś śmiesznego? Może ma coś na twarzy? Znaczy, poza tą ledwie toną tapety...

Po pięciu minutach przerwy, styliści przebrali JYP'skie gwiazdeczki w inne ubrania i odesłali do fotografa.
Taki bliski kontakt fizyczny z JB sprawiał, że się z lekka stresowała. I jeszcze czuła to mrowienie w żołądku. Ledwo panowała nad mimiką twarzy. A polecenia fotografa wcale jej nie pomagały. "JB, obejmij ją!", "JB, trochę bliżej!", "Bardziej zdecydowanie, JB!" Chociaż nie, polecenia jak polecenia. Ale on je na prawdę wykonywał. Niby nic dziwnego, musiał to robić, w końcu jest w pracy. Ale co mogła poradzić biedna Saeryeong, kiedy jej serce tak mocno biło? Wydawałoby się, że wszyscy na sali słyszą rytm jego uderzeń.
- Pocałujcie się. - Saeryeong, odwróciła gwałtownie swoją głowę w stronę mężczyzny.
- Słucham? - zapytała z lekkim przerażeniem w głosie. Starała się zachowywać powagę, ale i tak wszyscy widzieli, że była teraz zdenerwowana.
- No to... przynajmniej udajcie. - powiedział zakłopotany. - Muszę mieć takie ujęcie, no proszę was!
Nie chciała patrzeć na JB. I nie chciała, żeby on teraz na nią patrzył. Zrobiło jej się tak gorąco, że ledwo mogła oddychać.
- Yah, Han Saeryeong. - usłyszała jego głos, tak jakby mówił tuż przy jej uchu, a stał przecież przed nią. Przeniosła wzrok na jego klatkę piersiową. Narazie tylko na tyle było ją stać. - Bądź profesjonalistką. Co to ma być? - mówił takim tonem, jakby w ogóle nie wzruszyły go słowa fotografa. Jakby w ogóle ich nie słyszał. Westchnęła głęboko, nieumyślnie wywracając oczami.
- Jestem przecież, ale...
- Ale co?
- Ale nigdy wcześniej nie musiałam się z nikim całować. - prawie wysyczała i tylko usłyszała prychnięcie JB. Niemal widziała jak z niej drwi.
- Wstydzisz się?
Spojrzała na niego zirytowana i uderzyła piąstką w pierś.
- Możemy? - zapytał mężczyzna zza aparatu.
Nie możemy, nie z nim, nie!
- Yah, ty mała, niedoświadczona dziewucho... - mruknął z uśmiechem. - Zdaj się na mnie. Jeśli nie umiesz się całować, to po prostu...
- Umiem, gamoniu, co ty sobie myślisz! Ja tylko...
- Czujesz się niekomfortowo, bo się przyjaźnimy, wiem. - powiedział. - Pomyśl sobie, że gramy w filmie... Jesteś kimś zupełnie innym, a ja nie jestem twoim przyjacielem. Pomyśl sobie, że... Że ci się podobam, o.
Łatwo mu powiedzieć! Dla kogoś, kto grał w "Dream High 2" i "When a man loves", takie udawanie nie może być trudne. Ale jak ona ma to zrobić? Z tymi rewolucjami w podbrzuszu? I gorącem na skórze...
- Możemy? - powtórzył facet.
Po chwili ciszy i szukaniu w twarzy Jaebum'a zapewnienia, że wszystko jest w porządku, zgodziła się.
- Okej, to proszę. Jedziemy!
JB zrobił jeszcze jeden krok w jej kierunku, położył jedną dłoń na jej talii, a drugą na policzku dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz